Dlaczego Lawendowe Pola?

Na pewno większość z Was zastanawia się dlaczego taki adres, skąd się wzięły lawendowe pola? Otóż historia tego jest bliska memu sercu. Przejdźmy do wspomnień z 2013 roku. 

To był dla mnie ciężki rok. Ukończenie technikum, rozpoczęcie nowej szkoły policealnej gdzie nikogo nie znałam, rozpad związku w który włożyłam siebie i swoje serce... Nagle przychodzi grudniowy, zimowy wieczór. Siedzę z kubkiem gorącej herbaty i buszuję po internetach. Po namowie koleżanki zakładam konto na sympatii, nie tyle aby poszukać sobie faceta (wtedy nie chciałam o tym słyszeć), tylko po prostu z kimś popisać, zająć sobie wolny czas miłymi rozmowami. 

Nagle gdy chciałam wyłączyć laptopa i pójść spać otrzymałam tzw. "oczko". Pomyślałam sobie hmm, "zerknę na profil tego kogoś, co mi szkodzi". Ujrzałam uroczy uśmiech i czekoladowe oczy (ach, uwielbiam czekoladę, więc i czekoladowe oczy! ). Odpuściłam oczko. Po kilku minutach otrzymałam wiadomość, zwykłą, niezobowiązującą. Serce zabiło mi szybciej i momentalnie odechciało mi się spać. Pisaliśmy dosyć dużo, nad ranem poszłam spać. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co się święci. 

Następnego dnia wieczorem również natknęliśmy się na siebie i zaczęliśmy rozmowę. Niesamowicie szybko zaczęliśmy się przed sobą otwierać, niczym bratnie dusze. Mieliśmy wiele ze sobą wspólnego, podobne przeżycia z przeszłości i szybko złapaliśmy swój język. W pewnym momencie, podczas poważnej rozmowy o rodzinie, otrzymałam wiadomość, a w niej piosenkę...


Gdy wcisnęłam play do moich oczy napłynęły łzy. Miałam wtedy w sobie masę pozytywnych uczuć, a ta piosenka spotęgowała to wszystko jeszcze bardziej. Zaczęłam płakać, zwyczajnie płakać. Tej nocy nie zasnęłam, czułam, że to nie jest zwykła znajomość... że rodzi się we mnie coś więcej. 

Kilka dni później spotkaliśmy się "na żywo", co było najlepszym na co się zdecydowałam (na początku podchodziłam do tego sceptycznie, bo raczej nie byłam nastawiona na taki rozwój sytuacji...) Nie musiało minąć dużo czasu jak zakochałam się do szaleństwa. Spędziliśmy razem sylwestra u Jego znajomych, z dnia na dzień poznawaliśmy się coraz bardziej. Jesteśmy razem do dzisiaj, ponad dwa lata. 

Były wzloty i upadki, chwile zwątpienia, jak w każdym normalnym związku, jednak zawsze wracamy do siebie, z podwojoną siłą. 

Do dzisiaj ta piosenka wywołuje u mnie dreszcze i szklane oczy. To właśnie przy tej piosence poczułam, że jestem gotowa na nową miłość i nie boję się swoich uczuć. Ma dla mnie ogromne znaczenie, zresztą chyba nie tylko dla mnie, DLA NAS. 

To właśnie Ukochany zaproponował taki adres, chyba obydwoje mamy sentyment do lawendowych pól.. :)

Share
Tweet
Pin
Share