Zakupy jako idealne odstresowanie

Dobry wieczór, jak się macie? jak minął Wam weekend? U mnie dosyć intensywnie, ale nie narzekam, zrobiłam to co planowałam, a nawet i jeszcze więcej. Najważniejszym punktem dwóch ostatnich dni były duże zakupy, które planowaliśmy już cały tydzień oraz odwiedziny przyszłej teściowej. Właśnie z tematem zakupów dzisiaj do Was przyleciałam. Ten kto mnie zna, ten wie, że lubię jeździć i chodzić po supermarketach. Mogłabym całymi dniami przeglądać regały z książkami, kosmetykami i słodyczami. Natomiast z ubraniami nie jest już tak pięknie. Nie cierpię szukać ciuchów, przymierzać, dla mnie jest to męczące i po prostu nudne. Gdy muszę jest to moja ostateczność, ale najchętniej wzięłabym pierwszą lepszą rzecz, która na mnie pasuje, względnie wygląda i uciekła ze sklepu z prędkością światła. Mój Damian jest kompletnym przeciwieństwem. Może chodzić cały dzień, chodzić z przymierzalni do przymierzalni i co chwilę wyszukiwać coś dla mnie. Czasami myślę, że to ja jestem z Marsa, a on z Wenus :D


Wracając do tematu, wczoraj wybraliśmy się do dużego Tesco z pełną tablicą naklejek, dzięki której mieliśmy zniżkę aż o 20% na całe zakupy. Postanowiliśmy, że zrobimy większe zapasy, a co! Tym bardziej, że taka zniżka nie trafia się codziennie, a jednak 1/5 zakupów za free piechotą nie chodzi. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo odprężyłam się w tym sklepie. Chodziliśmy niecałe dwie godziny, przeglądnęłam nowości wydawnicze, znalazłam książkę, którą bardzo chcę przeczytać oraz kupiłam masę pysznych rzeczy. Jak dobrze, że jutro idę na badania krwi i nie mogę za bardzo się obżerać, bo chyba całe DUŻE pudełko toffifee zniknęłoby w oka mgnieniu. Lubię zrobić zakupy raz i porządnie, a w ciągu tygodnia kupować tylko świeże pieczywo i mięso, a chodzenie po supermarketach jest dla mnie relaksem.

A Wy robicie zakupy na dłużej czy wolicie na bieżąco biegać po sklepach? :)

Komentarze

  1. Ja dzisiaj wracając do domu musiałam wejść do Lidla żeby troszkę się odstresować... głupio to brzmi, ale takie chyba mamy czasy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię zakupy! Męczą, ale tym samym poprawiają humor i odstresowują. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. zakupów nie cierpię :P i to wszelkiego rodzaju :P te spożywcze (czy też domowe ogólnie) robimy raz na dwa- trzy tygodnie. Sporządzam wtedy listę wszystkiego, co w domu się kończy i co będzie potrzebne, robię zapasy i mam spokój :D później dokupuję tylko chleb.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tak samo jak Ty! O wiele bardziej wolę chodzić i oglądać jedzonko, kosmetyki, czy książki niż szukać ciuchów. Kiedyś miałam odwrotnie i bardzo lubiłam chodzić po galeriach, ale teraz jest to dla mnie istna męczarnia. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też jeździmy z mamą raz na dwa tygodnie na większe zakupy, a te mniejsze kupujemy na bieżąco. Też nie cierpię zakupów. Strasznie mnie męczą. A na zakupy ubrań wybieram się na strony internetowe ;) Bo chodzenie do sklepów stacjonarnych mnie dołuje, kiedy to co mi się podoba nie jest na moją szanowną ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam zawsze śmigam na bieżąco, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że mama zaopatruje lodówkę na dłużej :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię zakupy raz, a dobrze, za to po sklepach Ikea, Home&You, English Home mogę biegać całymi godzinami :D Mnie przeraża, że mój Damian ma więcej ciuchów niż ja xD
    A weekend miałam straszny :( Ale mam nadzieję, że teraz już będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie mam czasu jedynie w weekend po pracy w sobotę lub niedzielę. W tygodniu nie ma szans. Mój Darek to mnie ciągnie jeszcze czy w tym lepiej czy w tamtym... Potrafi godzinami chodzić, a gdy ja proszę o radę to słyszę "nogi mnie bolą" "długo jeszcze?" Dlatego on ma siatki ciuchów a ja nigdy nic... Więc chodzę sama :P

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie jest tak, że jeśli jest za dużo ludzi, to od razu wpadam w zły nastrój - ktoś zostawi na środku wózek, ktoś zagada się z koleżanką i blokują przejście. O matko.. Dlatego staram się robić zakupy rankiem lub wieczorem, wtedy jakoś mniej ludzi się kręci - przynajmniej tu gdzie robię zakupy. Ogólnie bardzo to lubię, bo fajnie jest sobie pochodzić, popatrzeć, ale na ogół tak jak mówię staram się iść po konkretne rzeczy żeby jak najmniej się denerwować:D Pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ogółem robię tak, że duże zakupy robię raz w tygodniu. A jak czegoś mi zabraknie lub skończy się pieczywo podskoczę do lokalnego sklepu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja lubię zakupy - wszystkie: kosmetyczne, spożywcze, ubraniowe... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też nie znoszę przymierzania ciuchów ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja najbardziej lubię zakupy kosmetyczne albo takie do domu, bo nie są połączone z przymierzaniem itd :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zdecydowanie wolę zakupy rzadziej, a pochodzić dłuzej na spokojnie, niż z zegarkiem w ręku :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli chodzi o mnie, to nienawidzę chodzić po dużych sklepach. Jest to dla mnie nudne i męczące. Ale czasami trzeba się przejść na większe zakupy i w poszukiwaniu promocji :)
    Pozdrawiam
    zmienicswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja uwielbiam wszelkiego rodzaju zakupy! Mogę cały dzień spędzić chodząc po sklepach i mimo, że wracam do domu zmęczona, to jestem bardzo zadowolona (ale tylko w tym wypadku jak coś kupię, przynajmniej jakiś przyjemny drobiazg :D).

    OdpowiedzUsuń
  17. my zakupy robimy w sobotę, a tak to w tygodniu biegam do Lidla bliziutko, po jakiś chlebek czy tam świeże owocki :D

    OdpowiedzUsuń
  18. oborze, sesja rodzinna by Kasia R., nie wiem, czy bym to przeżyła! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Piona, ja też nie lubię chodzić kupować ubrania, męczy mnie to jak nie mogę czegoś znaleźć albo jeszcze gorzej jak tracę czas i nic nie kupuje. Ze spożywczymi zakupami nie mam żadnego problemu , zwykle dwa razy w tygodniu jeździmy na większe zakupy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz