Moje kosmetyczne odkrycia

Dobry wieczór, dzisiaj post troszkę innej tematyki, tak dla urozmaicenia. W planach mam także dla Was krótką wędrówkę po Czeskich odkryciach, ale to następnym razem. Dzisiaj zostaniemy przy kosmetykach, bez których nie wyobrażam sobie codzienności. 

Z natury mam bardzo jasną karnację, co ma swoje plusy jak i minusy. Od kiedy pamiętam moją największą udręką było znalezienie odpowiedniego podkładu. Jeden (010 porcelan) był za jasny, a drugi znowu za ciemny. I jak tutaj wyglądać dobrze, a jednocześnie nie nakładać na siebie tony podkładów? Odpowiedź jest prosta: 

Podkład Lasting Finish 100 ivory marki Rimmel, to strzał w dziesiątkę. Sprawdza się w każdej sytuacji. Idealnie pokrywa wszystkie niedoskonałości, nie tworząc przy tym sztucznej maski, którą widać już z odległości przy innych podkładach. Nie wysusza skóry oraz utrzymuje się bardzo długo, czasami po całym dniu pracy i bieganiu pozostaje niemal nienaruszony. Moja cera bardzo się z nim polubiła i nie wyobrażam sobie innego podkładu dla siebie. Jest to podkład na lato, jak i na chłodne dni. Odcieni jest bardzo dużo więc z pewnością każdy znalazłby coś dla siebie. Z czystym sercem moja ocena 10/10


Drugim moim odkryciem są Perełki rozświetlające AVON True Colour. W połączeniu z podkładem powyżej komponują się idealnie. Nadają twarzy bardzo ładne, delikatne i przede wszystkim naturalne rozświetlenie, dopełniając makijaż w stu procentach. Idealne dla osób z jasną karnacją, taką jak moja. Dla osób z ciemniejszą są także perełki brązujące z tej serii, które również mogę Wam polecić, ponieważ używa ich moja mama i niezmiernie sobie je chwali. Muszę się przyznać, że do marki AVON od zawsze podchodzę z dystansem, są produkty dobre, ale także z którymi się nie polubiłam i chyba nigdy nie będziemy się przyjaźnić. Te perełki to jedna z niewielu rzeczy, które mogę gorąco polecić. Moja ocena 7/10 :)

A Ty bez jakich kosmetyków nie wyobrażasz sobie codziennego makijażu? 
Jaka jest Twoja ulubiona marka? :)

Komentarze

  1. Moja mama uwielbiała używać perełek brązujących... teraz już chyba nie są takie popularne

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chodzi o podkład, to jestem wierna marce Pierre Rene, usta - Golden Rose. Cienie do powiek, bronzery i róże próbuję z różnych firm. Podobnie z tuszami, chociaż zwykle wybieram te od Max Factor. :)

    W Avonie kilka razy coś zamawiałam, jednak nigdy nie byłam jakoś specjalnie przekonana do ich kosmetyków. Rimmel lubię, mają kilka ciekawych produktów

    OdpowiedzUsuń
  3. Co i rusz trafiam na pozytywne opinie tego podkładu i chyba w końcu się na niego skuszę :) A co do perełek... pamiętam jak byłam w gimnazjum i to był prawdziwy hit. Dopiero co wchodziły na rynek i wszyscy chcieli je mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh! Perełki brązujące! Pamiętam jak podbierałam od mamy w czasach moich pierwszych makijaży ;D Później sama byłam właścicielką jednych z nich. Do dzisiaj chwalę sobie ten produkt! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podkłady z Rimmela to teraz w ogóle nie moja bajka... :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. ach! jak dobrze Cię rozumiem! jestem bledziochem i dla mnie znalezienie podkładu to droga przez mękę :) również używam tego z Rimmela i sprawdza się dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam kiedyś podkład z "Rimmela" i nie zrobił na mnie dużego wrażenia lecz nie narzekam ;)

    Zapraszam CAKEMONIKA :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś lubiłam podkłady z Rimmela, jakoś w liceum, ale potem przestały mi odpowiadać :P Jeśli chodzi o Avon, specyficzna to firma ;) Acz osobiście uwielbiam ich żelowy top do paznokci, nawet byle jakie lakiery z miss sporty trzymają mi się z nim spokojnie tydzień-dwa, pomimo wizyty w basenie, sprzątania łazienki, zmywania... Pozdrawiam:)
    Blonde Kitsune

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz