Dlaczego nie zdecydowałam się na studia?

Dobry wieczór! Cieszę się bardzo, że poprzedni wpis o muffinkach tak Wam się spodobał. Mam nadzieję, że przepis przyda się i być może w przyszłości pochwalicie się swoimi wypiekami? :) 

Dzisiaj przychodzę z postem bardziej o sobie, dlaczego nie poszłam na studia i wybrałam różnorodne zawody aby szybciej pójść do pracy. Osobiście mam wrażenie, że studiowanie to nie chęć zdobycia wiedzy, umiejętności (chociaż pewnie w jakimś procencie ma to jakieś znaczenie), ale (i tutaj użyję mam nadzieje właściwego słowa) 'modne'. Słyszałam bardzo dużo argumentów typu: 'idę na studia, bo wszyscy idą to ja też, przecież nie mogę być gorsza', 'będą imprezy do samego rana', 'na studiach luzik, uczysz się tylko do sesji', 'będę mieć dużo znajomych i będę na topie'. Nigdy nie uważałam, że muszę iść na studia, bo moja koleżanka się zdecydowała. Nie ciągnęło mnie do życia studenckiego, całonocnych imprez i szlajania się nie wiadomo gdzie (i tutaj nie wrzucam wszystkich do jednego worka, bo wiem, że nie wszędzie tak jest :)) Jestem bardziej typem domownika, nie lubię tłumów i może to dziwnie zabrzmi, ale nie lubię mieć dużo znajomych wokół siebie. Zawsze powtarzałam sobie lepiej mieć garstkę prawdziwych przyjaciół, niż dziesiątki osób, które gdy tylko skończy się cała przygoda ze studiowaniem znikną z mojego życia.

Pomimo zdanej matury cztery lata temu ani przez chwilę nie ciągnęło mnie na studia. Zdając technika informatyka zaczęłam myśleć co dalej, co tak właściwie chcę robić. Moją pierwszą myślą była praca w biurze, a więc przydałaby się administracja/zarządzanie. Znalazłam bardzo dobrą szkołę policealną, gdzie zajęcia odbywały się co drugi weekend. Zajęcia były konkretne, które dały mi bardzo dużą wiedzę. W międzyczasie znalazłam sobie dorywczą pracę bardziej dla przyjemności, gdzie studia dzienne raczej utrudniłyby mi tę opcję.

Na przykładzie znajomych wiem, że nawet z tytułem magistra strasznie ciężko znaleźć pracę w swojej 'specjalności'. Większość pracodawców chce ludzi z kilkuletnim doświadczeniem, co dla mnie jest śmieszne. Co rusz widuję znajomych, którzy naprawdę osiągali bardzo dobre wyniki w nauce (gdzie ja mogłabym się przed nimi schować), a skończyli na strefie i magazynie. Nie żeby ta praca była jakaś najgorsza, ale raczej to nie był ich plan na siebie gdy się obraniali. Ja mając trzy zawody - ostatnio obroniłam także technika BHP <chwalipięta>, znalazłam bardzo dobrą pracę. Mam bardzo dużo obowiązków biurowych takie jak opisywanie kartotek, wprowadzanie danych do systemu, tworzenie terminarzy itd. czyli to, o co mi chodziło. Nie jestem pewna czy mając np; skończone studia socjologiczne (co ostatnio stało się popularne) dostałabym tę pracę. W dzisiejszych czasach im więcej papierów i kursów skończonych tym lepiej. Postawiłam właśnie tę opcję i póki co <odpukać> jest bardzo dobrze :)

A Wy co o tym myślicie? Warto studiować i co wybraliście? :)

Komentarze

  1. Dla mnie te imprezy przez cały rok i tak dalej, to zwykły stereotyp :) Studiowałam i wszyscy studenci, których poznałam byli introwertykami, więc gdzie im tam do imprez ;P Ale fakt - ludzie często idą na studia tylko dlatego, że wszyscy na nie idą. No, ale mniejsza o to. Swoje studia zawiesiłam ze względu na problemy rodzinne i skończyło się utrzymywanie córki-studentki, a byłam na kierunku makro i jak rano wychodziłam na zajęcia, tak dopiero wieczorem wracałam i nie szło podłapać jakieś dodatkowej fuchy. Poszłam do stałej pracy, miałam zamiar zarobić na swoją naukę, ale z biegiem czasu doszłam do wniosku, że skoro mam pracę, to po co mi studia? Tylko bym się cofała. Lepiej jest pracować dalej i iść na dodatkowe kursy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na moim siedmioosobowym roku raczej imprezy też odpadały :D Nie było z kim za bardzo wychodzić codziennie wieczorem :P Chociaż jak dobrze wiesz, ja studiując dziennie zaczęłam też pracę, więc fizycznie nie miałam na to czasu :P Licencjat obronić obroniłam, ale z magisterki zrezygnowałam po niecałych dwóch miesiącach. Nie podobało mi się i w sumie stwierdziłam, że tego nie potrzebuje. Może jeszcze kiedyś wybiorę się na magistra, ale to już chyba bardziej dla własnej przyjemności niż dla papierka.
    Póki co udało mi się na dłużej zostać w mojej obecnej pracy, ciągle się rozwijam i robię coś nowego i wcale nie potrzebowałam do tego skończenia jakichkolwiek studiów :) Chociaż gdzieś mi tam po głowie chodzi zmiana pracy, pójście bardziej w zawód ale do tego potrzebuję motywacji i chęci, a tego mi jak na razie brak :D A za robieniem dodatkowych kursów/szkół jestem jak najbardziej na tak! Jeśli ktoś ma chęci/czas to nic tylko inwestować w siebie, skrót mgr przed nazwiskiem przecież nie jest w tym wszystkim konieczny :)

    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja studiowałem, nie żałuję i zamierzam w przyszłości wybrać się na jeszcze jedne studia. Uważam, że warto podnosić swoje kwalifikacje i poszerzać swoją widzę.
    Jeśli chodzi o imprezy to żadnych nie było.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sama nie czułam takiej potrzeby, zwyczajnie nawet mi się nie chciało wolałam iść do pracy. Zawsze zastanawiałam się jak to jest żyć jak student... Później? Samo przeszło. Też uważam że lepiej jest mieć garść przyjaciół na których mogę zawsze liczyć niż chwilowe ulotne znajomości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. moim zdaniem studiowanie jest kwestią bardzo indywidualną, a tytuł magistra wcale nie czyni kogoś mądrzejszym czy lepszym. Ja sama jestem od roku po studiach, skończonych z dość dobrym wynikiem i na kierunku uznawany za powiedzmy "prestiżowy". I powiem Ci szczerze, że ani przez moment nie czułam się kimś lepszym od kogoś, kto na studia nie poszedł. Ze znalezieniem pracy co prawda kłopotu nie mam, ale mówiąc szczerze, pracodawcy coraz mniej zainteresowani są dyplomem, czy studiami ogólnie. Bardziej liczy się dla nich charakter, umiejętności, samo podejście do pracy, czy wspomniane doświadczenie.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też nie lubię zbyt wielu ludzi wokół siebie. Właściwie w zupełności starcza mi jedna osoba :)
    Teraz zaczynam dopiero liceum, także o studiach jeszcze nie myślę. Prawda jest też taka, że teraz papierki i dyplomy nie mają już większego znaczenia. Znam osoby, które ledwo zdały maturę, a mają większe zarobki niż ludzie z tytułem magistra :)
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja studiuję budownictwo i praktycznie nie ma czasu na imprezowanie i szalone studenckie życie. Cały semestr robi się projekty, przed sesją lub w sesji je broni, a dodatkowo trzeba zakuwać na egzaminy.
    Ja od zawsze chciałam być architektem, ale nie ćwiczyłam rysunki więc poszłam na budo i nie żałuję. Nie wiem co miałabym robić, gdybym nie poszła na studia. Ze studiami, czy bez - jeśli masz pomysł na siebie i chcesz osiągnąć cel, zawsze się to uda :) prędzej czy później, ale uda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja dopiero w tym roku, 3 lata po skończeniu liceum zdecydowałam się na studia. Wcześniej jakoś nie odczuwałam potrzeby, ale teraz poczułam "wewnętrzny" głos żeby pójść i spróbować. Nie wiem jak będzie, ale mam nadzieję że nie będę żałować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz zupełną rację co do tego, że nawet będąc magistrem nie jest łatwo znaleźć pracę (przykład: ja), bo mało kto nie patrzy na poprzednie doświadczenie zawodowe. Poszłam na studia, bo wszyscy moi znajomi szli i nie miałam lepszego pomysłu na życie. Ale jeśli teraz jeszcze raz miałabym te 18 lat i musiała podjąć decyzję, co robić po liceum, to zrobiłabym to samo - wybrała studia, bo nie mam pomysłu na siebie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Studiuję dziennie, teraz zacznę 3 rok. Nie mam czasu na imprezy (nawet mnie na nie nie ciągnie). Jasne, na studia nie musi iść każdy, ale są takie zawody, że bez studiów nie da się ich wykonywać, np. psycholog, lekarz. Zależy co się liczy dla danej osoby.
    Też wolę mieć kilka osób, które dobrze znam niż tłum znajomych. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z Tobą że studia w cale nie zapewniają pracy i nawet mając magistra można skończyć na magazynie. Ja sama po moim kierunku mam naprawdę ciężko ale nie żałuję tych lat który spędziłam na nauce i dokształcaniu się ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja przygoda ze studiami to temat rzeka. Dopiero za trzecim razem trafiłam na kierunek, który mi się podoba i to lubię. Studia nie są dla mnie modne, nie imprezuję i nie robię tego, bo koleżanka poszła. Chodzę tam dla siebie, zdobywam wiedzę, którą zamierzam wykorzystać w przyszłości, akurat studiuję coś co się przyda. Akurat ja nie jestem typem studenta "magister bez doświadczenia". Doświadczenie zaczęłam budować jeszcze przed uczelnią, na dodatek w zawodzie, więc generalnie... wszystko zależy od człowieka i od tego jak ułoży sobie życie :) Zgadzam się jedynie z tym, że jest mnóstwo osób, którym nawet magister przed nazwiskiem nie pomoże, jeśli wybrały mało przyszłościowe i niepożądane kierunki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja poszłam na studia, wybrałam dokładnie filologię angielską. W tym samym czasie pięć dni w tygodniu uczęszczałam do medycznego studium zawodowego. Robiłam to głównie dla mamy. Chciałam pracować, ale że żyłam pod jej dachem i nie mogłam się za bardzo postawić. Kiedyś może i chciałabym wrócić, ale to nie jest pewne. Nie znalazłam interesującego mnie kierunku.

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślę, że wszystko zależy od zawodu i tego co chce się robić w życiu. Są dziedziny, które opierają się tylko na studiach -np. medycyna czy prawo.

    OdpowiedzUsuń
  15. Coraz częściej myślę o tym, aby po maturze wcale na studia nie iść... jakoś mnie nie ciągnie, nie lubię robić nic na siłę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz