31 lipca

Krótkie podsumowanie lipca | sierpniowe wyzwania

Krótkie podsumowanie lipca | sierpniowe wyzwania
Lipiec nie był łatwym miesiącem. Niby nie działo się aż tak wiele, ale dwa remonty mieszkań dają mocno popalić. Do dnia dzisiejszego nie potrafię uwierzyć, że uporaliśmy się ze wszystkim na czas. Lipiec to miesiąc zmian w naszym życiu, zdecydowanie. 

Właśnie w tym miesiącu podjęliśmy bardzo ważną decyzję o zamieszkaniu w moim domu rodzinnym i wzięliśmy się poważnie za oszczędzanie na nasz wymarzony ślub. Udało nam się wytapetować pokój u mamy, który teraz jest naszym małym królestwem (już wkrótce się pochwalę!) oraz wyrzucić połowę ubrań, które nie miały racji bytu w nowej garderobie. 

Daliśmy radę przenieść swoje 'zabawki' w dwa dni, oraz odmalować całe mieszkanie (około 48m2) które wynajmowaliśmy. 

Ukochany dostał podwyżkę w pracy, a ja również zostałam doceniona i moja praca nie poszła na marne. Utwierdziłam się także w przekonaniu, że lepszych koleżanek w pracy nie mogłam sobie wymarzyć. 

Znaleźliśmy również czas na działkowe podboje i w końcu nasz ogródek działkowy wygląda na porządny i zadbany, a posadzone trzydzieści tui prezentuje się pięknie. 

Ogólnie lipiec był dobry, nie mam na co narzekać. Pogoda dopisuje znakomicie, upały są w sam raz dla mnie - od zawsze jestem ciepłolubna! :D 

Lipiec był dobry, mimo, że nieco zwariowany. Mam nadzieję i po cichu liczę, że sierpień będzie jeszcze lepszy, bo... mam kilka planów :)

Moim największym sierpniowym wyzwaniem jest aktywność fizyczna. Od maja obiecuje sobie, że choćby nie wiem co zacznę biegać. Niestety do tej pory nie udało mi się tego dokonać, jednak zawsze sobie powtarzam - nic straconego. Tym razem będzie inaczej. Już jutro umówiłam się z koleżanką na pierwszą próbę naszego maratonu. W powietrzu czuję już zakwasy na moich biednych nogach, ale czego nie robi się dla dobrej figury i lepszego samopoczucia? NO WŁAŚNIE.

Chciałabym także częściej chodzić na korty tenisowe. Myślę, że wykupienie karnetu będzie wystarczającą motywacją, bo przecież szkoda aby przepadło pięćdziesiąt złotych tylko z powodu mojego lenistwa :P 

Chcę czytać. Brakuje mi książek, do których ostatnio nie miałam głowy. Mam w głowie już kilka tytułów, które koniecznie muszę przeczytać. W planach jest również wyprawa nad wodę. Właśnie dzisiaj doszłam do wniosku, że w tym roku ani razu nie odwiedziłam pobliskiego jeziora, które kiedyś uwielbiałam. Tyle zaległości, tak mało czasu, ale dla chcącego nic trudnego, prawda? :D

A Tobie jak minął lipiec? :)

30 lipca

8 najważniejszych punktów przy przeprowadzce

8 najważniejszych punktów przy przeprowadzce
Jeśli planujesz przeprowadzkę i myślisz, że to takie hop siup, muszę zniszczyć Twoje wyobrażenie o tym przedsięwzięciu. Sama tak myślałam: 'co tam, dwie torby ubrań, jedna reklamówka z papierniczymi rzeczami i zeszytami, to nic takiego'. Niestety, nie odbywa się to tak pięknie i łatwo, a wręcz przeciwnie. To masa pracy, czasu i nerwów. Dlatego jeśli będzie już tak blisko zagospodarujcie więcej czasu niż jeden dzień, opłaci się. 

  1. Plan działania jest w tym wszystkim niezawodny. Najlepiej ustalić sobie po kolei co chcesz przenosić i z grubsza przygotować miejsce, aby później wszystko nie wylądowało w jednym kącie, z którym nigdy się nie uporasz. Polecam zrobienie listy, a później rozpocząć przygotowania. 
  2. Duże i pakowne torby - bez tego się nie obejdzie. Nie licz na to, że reklamówki z tesco czy biedronki na coś się przydarzą. Przez chwilę tak myślałam i chciałam spakować lekkie rzeczy takie jak kosmetyki do jednorazówki z biedronki- po kilku krokach reklamówka strzeliła i wszystko wylądowało do podłodze. Nikomu tego nie polecam. Lepiej pofatygować się po znajomych niż zbierać wszystko z ziemi. Dobrze, że nie stało się to na dworze, chyba bym wyszła z siebie i stanęła obok.
  3. Czas. Nie oszukujmy się, ale pakowanie, przewożenie i rozpakowanie nie dość, że jest męczące to na dodatek czasochłonne. Jeśli masz dużo czasu - spoko. My mieliśmy dokładnie dwa dni na zabranie swoich rzeczy i odmalowanie dwu-pokojowego mieszkania więc bez wolnego się nie obeszło. W tym przypadku dziękuję Bogu, że mam fajowe i wyrozumiałe koleżanki w pracy.
  4. Skończ z chomikowaniem. Od zawsze jestem chomikiem i nie mam zamiaru się z tym kryć. Zawsze wszystko się przyda, na coś 'to' wykorzystam. W ostateczności większość tych rzeczy leży gdzieś w szufladzie i odchodzi w zapomnienie. Tym razem zrobiłam generalne porządki i wyrzuciłam 3/4 rzeczy, których nie używałam przez ostatnie pół roku i o których zapomniałam. Tobie też to radzę, inaczej znowu się zagracisz, a to nic dobrego. 
  5. Samochód. Osobiście nie wyobrażam sobie przenoszenia wszystkich bagaży przez pół miasta na piechotę. Ręce by mi odpadły, a i tak nie dałabym rady wszystkiego przenieść. Samochód staje się niezastąpiony i znacznie ułatwia transport. 
  6. Silny mężczyzna. To chyba kluczowy punkt. Nie dałabym rady przenieść torby pełnej ciężkich talerzy, ekspresu do kawy, czy mikrofalówki, która waży milion kilogramów (żart). Ręce silnego mężczyzny zniosą wiele. Oczywiście, można przenosić po dwóch talerzach, ale po co tyle zachodu? 
  7. Osoby do pomocy. W naszym przypadku nie kończyło się tylko na przenoszeniu rzeczy. Musieliśmy odmalować wszystkie ściany, co było niemal niemożliwe w ciągu dwóch dni. Pomoc szwagra mojego mężczyzny i mojej mamy okazała się na wagę złota. Dzięki temu zdążyliśmy zrobić wszystko na czas. 
  8. Cierpliwość. To nie jest moja domena, chciałam wszystko od razu, co w tym przypadku jest niemożliwe. Musicie wiedzieć, że przeprowadzka to także sprawdzenie swoich nerwów. Ja w pewnym momencie pękłam, miałam wszystkiego dość i chciałam uciec. Ciągnęło się to w nieskończoność. Pamiętaj, nerwy na wodzy i do boju :)

Uwierzcie mi na słowo, wiem co mówię. Popełniłam kilka błędów przy ostatniej przeprowadzce i jestem teraz o wiele mądrzejsza. Następnym razem (jeśli będzie taka potrzeba) zorganizuję wszystko inaczej, przynajmniej będę mogła swobodnie poruszać się po 'nowym' pokoju, co było niemożliwe trzy dni temu :) Na szczęście to wszystko już za mną, powoli zapominam o stresie i zaczynam cieszyć się z takiego obrotu sytuacji :)

29 lipca

Przeprowadzka - początkiem nowego życia.

Przeprowadzka - początkiem nowego życia.

Decyzja ta bardzo długo spędzała nam sen z powiek. Rezygnacja z wynajmowania mieszkania i powrót do rodzinnego domu budził we mnie pewne obawy. Jak mama zaakceptuje obecność mojego mężczyzny na co dzień i co będzie jeśli przestaniemy się dogadywać? Głównym argumentem było odkładanie pieniążków na ślub, który planujemy w przyszłym roku i to właśnie ten argument przeważył szalę. 

Udało się. Od dwóch dni mieszkamy z moją mamą, dopiero dzisiaj zaaklimatyzowaliśmy się na dobre, rozpakowaliśmy resztę rzeczy. Póki co jest wspaniale. Nie czujemy się tutaj obco, jak było na poprzednim mieszkaniu, które wynajmowaliśmy. Więcej czasu spędzamy w rodzinnym gronie i czujemy się wolni. Fantastyczne uczucie. 

Nasze życie się zmieniło, już nic nie będzie takie samo, będzie lepsze. Wraz z tym ważnym wydarzeniem postanowiłam wrócić tutaj do blogowania, do Was. Skoro nowe życie, musi być nowy początek. W końcu mam do tego warunki - duże biurko, wygodny fotel i cudowny widok z okna, który jeszcze bardziej motywuje mnie do pisania i spędzania aktywnie czasu. Teraz będzie już tylko lepiej, czuję to całą sobą.