Praca w przychodni - jak wygląda naprawdę?

- sobota, 8 kwietnia 2017

Dobry wieczór! Już od jakiegoś czasu miotam się z myślą czy dobrym pomysłem jest napisanie o tym, jak naprawdę wygląda moja praca. Jest to dosyć kontrowersyjny temat, ponieważ wiem jakie opinie krążą o paniach w rejestracji, które niekoniecznie są pochlebne. 

Szczerze mówiąc nigdy nie sądziłam, że będę pracować w takim 'zawodzie'. Zawsze wyobrażałam sobie moją pracę za biurkiem, zajmując się papierkami różnego typu. Praca z ludźmi zawsze wydawała mi się cięższa, bo wiadomo ludzie są różni. Gdy zaczęłam pracę w przychodni wielospecjalistycznej (można powiedzieć, że całkowicie przypadkowo) moje pojęcie na ten temat znacznie się rozszerzyło. Jak wiadomo początki są zawsze najtrudniejsze. Jak to było u mnie? 

Jestem osobą, która szybko nawiązuje kontakty i bardzo lubię żartować. Nie tak po chamsku dogadując, tylko normalnie. Jest to sposób rozluźnienia atmosfery i możliwość, że pacjent będzie zadowolony i będzie miał poczucie, że spotkał osobę, która jest tutaj bo chce, a nie za karę. Na początku bywało ciężko. Bardzo obrywałam za innych, bo ktoś podał złą godzinę, a to lekarz się spóźnia i dlaczego ja nic z tym nie zrobię. Sytuacji było tysiące. Niektóre po prostu olewałam, bo co mam zrobić, że lekarka zachorowała i odwołała wizyty na najbliższe dwa tygodnie? Jednak bywało tak, że pacjent tak mnie kolokwialnie mówiąc zjechał, że łzy ciekły mi ciurkiem. Moje koleżanki powtarzały mi, że muszę być twarda i nie przejmować się, bo jeszcze nie raz za kogoś oberwę, bez powodu. Tak też się stało, ale dużo wody musiało upłynąć. 

Pracuję tam ponad rok i na dzień dzisiejszy uważam, że nie mogłam znaleźć lepszej pracy. Nie wyobrażam sobie siedzenia za biurkiem ośmiu godzin, patrzenia codziennie na te same twarze i duszenia się w 'małym' pomieszczeniu. 

Codziennie spotykam setki ludzi, którzy nie tylko zarażają mnie pozytywną energią, ale także umilają czas i pokazują, że jestem na odpowiednim stanowisku. Oczywiście, zdarzają się jeszcze sytuację, że ktoś się na mnie wyżyje, ale jak szybko to przychodzi, tak szybko odchodzi i nie biorę tego w żaden sposób do siebie. 

Czy podchodzę emocjonalnie do pacjentów?
Raczej tak. Serce mi pęka gdy widzę naprawdę schorowaną kobietę, na której miejscu mogłaby być moja mama, czy babcia, a ja nie mogę jej pomóc, bo lekarz dał limit i nie przyjmie dodatkowej osoby. Takie sytuacje przybijają mnie najbardziej, bo same chęci nie wystarczą, pewne kwestie nie zależą ode mnie. Zauważyłam, że większość ludzi bardzo potrzebuje przysłowiowego wygadania się. Potrafią stać przy okienku godzinę i opowiadać mi o swoim życiu, o rodzinie. Z jednej strony obciąża mnie to psychicznie, bo jest mi przykro, że życie tej osoby potoczyło się tak, a nie inaczej i później niepotrzebnie o tym myślę. Ale znowu z drugiej strony czuję, że samym wygadaniem się pojawia się ulga na twarzy i czuję, że chociaż nie mogę pomóc w żaden inny sposób, mogę wysłuchać i być może to chociażby na chwilę pomoże. 

Bardzo lubię swoją pracę. Czasami gdy jest jakiś dłuższy weekend z niecierpliwością czekam na poniedziałek. Nie dość, że czepię radość z pracy tam, to jeszcze mam najlepsze koleżanki pod słońcem przy których niejednokrotnie płakałam ze śmiechu. Pod tym względem nieskromnie powiem, że jestem szczęściarą. Zawsze wychodzę z założenia, że zadowolenie z pracy to już sukces, a pomoc niesienia innym - bezcenna :)



Na koniec pochwalę Wam się tulipanami prosto z mojej działki, które tak pięknie zakwitły w ubiegłym roku. W tym niestety jeszcze się nie doczekaliśmy, ale wszystko jest na dobrej drodze, bo pączki już widać i wszystko budzi się do życia ♥

Przeczytaj także...

10 komentarzy

  1. Nie mogłabym pracować w żadnym szpitalu ani przychodni - przerażają mnie i dosłownie panikuję, kiedy muszę tam wejść. Nawet jeżeli idę w odwiedziny do kogoś, czy np. tylko na rutynowe badania krwi. Niestety nie jest to zależne ode mnie - tak po prostu mam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak kiedyś miałam, serio! To mija kiedy jesteś tam na co dzień :D mam koleżankę, która przerażająco bała się pobierania krwi. Zawsze były cyrki, mdlała itd. Gdy zaszła w ciąże kilka razy w miesiącu musiała chodzić do laboratorium i co? tak się przyzwyczaiła, że nie miała żadnych problemów po czasie, nawet przez chwile słabo jej się nie robiło :D

      Usuń
  2. Praca z ludźmi jest bardzo ciekawa, ale bywa też trudna. Ja w swojej pracy też mam bardzo duży kontakt z różnymi ludźmi i bardzo lubię swoją pracę, ale czasami idzie zwariować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj idzie, idzie. Czasami jedna osoba wystarczy żeby zniszczyć humor na cały dzień :/

      Usuń
  3. Do takiej pracy potrzebna jest silna psychika, by nie brać do siebie uwag pacjentów i jednocześnie być miłym. Ludzie wyrobili sobie stereotyp,ja trafiam zwykle na miłe osoby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku się nie da, trzeba swoje przecierpieć, ale potem już górki :D To masz szczęście, bo gdy znalazłam się po drugiej stronie i szukałam przychodni i lekarza dla mojej mamy to przychodząc do rejestracji miałam wrażenie, że panie siedzące za biurkiem pracują tam za karę :/

      Usuń
  4. Podziwiam Cię, bo Twoja praca wcale nie należy do łatwych. Wymaga cierpliwości, dystansu i pozytywnej energii. Czasem faktycznie wszyscy Ci pacjenci mogliby przyprawić depresje, bo jakoś nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że oni zawsze narzekają... ;o
    Jakkolwiek dobra zgrana ekipa to podstawa i cieszę się, że taką znalazłaś.
    Owoców i wytrwałości w Twojej pracy ! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zawsze narzekają to prawda, nie można wszystkim dogodzić. Jedna, dwie osoby potrafią zniszczyć humor na cały dzień, to bardzo wkurzające. W większości przypadków ludzie myślą, że jesteśmy wszechwiedzące. Miałam taką sytuację, że pan, z wyglądu miły i nigdy nie pomyślałabym jaki jest wredny, zjechał mnie tak, że płakałam przez pół godziny - jak ja mogę nie wiedzieć gdzie on mieszka, ja powinnam wiedzieć wszystko i on nie wie co ja robię na tym stanowisku... Także swoje przeżyłam, teraz jest znacznie lepiej! nie daję też sobie i potrafię tak odpowiedzieć, że ludzi zatyka, czasami nie ma innej możliwości :)

      Dziękuję z całego serduszka!! :*

      Usuń
  5. W pracy z ludźmi trzeba mieć twardą psychikę. Ja pracuję jako doradca klienta i wiem jacy mogą być chamscy ludzie. W takiej pracy nie wolno się tym przejmować :)Dużym plusem jest, że masz zgraną ekipę, ludzi którzy zawsze Ci pomogą:)
    Powodzenia w pracy! :)
    Aaa, zapomniałem pochwalić Twoje zdjęcia, piękne są!
    zmienicswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że nie wolno. Teraz to już wiem, ale początki zawsze bywają trudne! :) Bardzo dziękuję, aż się zaczerwieniłam :D

      Usuń